Cieszący się od wielu lat niesłabnącym zainteresowaniem, zyskujący coraz większą liczbę smakoszy bimber inaczej nazywany samogon wpisał się na stałe w nasze menu. Bimber podawany jest podczas wesel gromadząc weselników przy wiejskim stole, stanowi podstawowy surowiec, z którego wyrabiane są nalewki domowe. Dlaczego samogon już nie odstrasza swoim smakiem i specyficznym zapachem drożdży?

Dziś chciałbym przedstawić Państwu odpowiedź na to i szereg innych pytań związanych min. z wyrobem bimbru oraz przedstawić zasadę działania aparatury do bimbru. W czasach kiedy wódkę można było kupić na kartki, pędzenie bimbru nie było zjawiskiem odosobnionym. Fakt dzięki życzliwość sąsiadów, można było spodziewać się wizyty MO i surowej kary…

Aparatura do destylacji z tamtych czasów to konstrukcje nad wyraz osobliwe w porównaniu do tych jakie możemy bez problemu kupić dzisiaj. Najpopularniejszym rozwiązaniem była ocynkowana bańka po mleku, gumowe wężyki łączące „kocioł z chłodnicą” … Popularny był także mini zestaw, który mieścił się w pudelku szachownicy. Jakoś produkowanego samogonu oraz jego moc nie były imponujące, w takich warunkach produkcja bimbru domowym sposobem kończyła się na 60% wprowadzając bimbrownika w zachwyt.

Współczesne rozwiązania opierają się na zaawansowanych kolumnach rektyfikacyjnych pozwalających własnym sumptem wyprodukować samogon o mocy 90 a nawet 95%. Zastosowanie pierścieni raschiga pozwoliło w znacznie mierze ograniczyć specyficzny smak drożdży i oczyścić opary z wielu lotnych substancji powstałych w drodze fermentacji.

Szklane pierścienie raschiga

Szklane pierścienie raschiga

Jak zatem produkuje się bimber?

Do wyprodukowania samogonu potrzebna jest woda, drożdże cukier oraz czas. Rozpuszczamy w wodzie cukier, możemy ułatwić sobie to zadanie podgrzewając część wody i rozpuszczać w wyższej temperaturze. Do naczynia, w którym będzie fermentował zacier dodajemy drożdże mieszamy i szczelnie zamykamy. Pamiętając jednak o wymianie powstałych w procesie fermentacji gazów (głównie CO2) wypełniamy rurkę fermentacyjną wodą. W pierwszych dniach możemy zaobserwować burzliwą fermentacje. Na powierzchni zacieru wytworzyła się gruba warstwa piany, intensywnie wydziela się gaz. Wraz z upływem czasu stężenie alkoholu wzrasta, maleje natomiast stężenie cukru, fermentacja przebiega coraz wolniej. Na dnie naczynia pojawiać się zaczyna gruma warstwa osadu. Prawidłowo przeprowadzona fermentacja przy użyciu tradycyjnych drożdży piekarniczy pozwala na uzyskanie koło 6-7% alkoholu.

Bardziej doświadczonym amatorom samogonu polecam wykorzystanie drożdży gorzelniany, o których napisałem w artykule: drożdże gorzelniane do produkcji bimbru.

Jest to stężenie zbyt małe by na zadowolić a i smak zacieru nie wzbudza delikatnie mówiąc zachwytu. Zacier trzeba zatem oczyścić i podnieść stężenie alkoholu. Pamiętając o zgromadzonym na dnie naczynia osadzie powoli zlewamy zacier do kotła tak by możliwe jak najmniej osadu tam trafiło. Uruchamiamy naszą aparaturę do bimbru i czekamy na pierwsze krople bimbru.

Szczegółowo opisałem budowę i zasadę działania destylatora w artykule: Aparatura do bimbru.

Pierwsze gotowanie pozwala na osiąknięcie samogonu o zawartości 40 -45% alkoholu. Dokonując pomiaru alkoholomierzem w pierwszym etapie gotowania stężenie jest bardzo duże – 86% z czasem małe aż do momentu kiedy osiągnie około 20 – 23% wtedy kończę destylację. Wylewam zawartość kotła, dokładnie płuczę i ponownie wlewam pozostałą część zacieru. Przygotowaniem dla Państwa tabelkę prezentującą zmianę stężenia alkoholu w czasie.

Zmian stężenia alkoholu podczas pierwszego gotowania bimbru.

Zmiana stężenia alkoholu podczas drugiego gotowania bimbru.

Porównując dane z obu tabelek możemy dojść do wniosku, że zmiany są podobne zarówno w pierwszym gotowaniu jak i w drugim różni się tylko starzenie alkoholu.

Prawidłowo przeprowadzona fermentacja i destylacja przy użyciu aparatury wykonanej ze stali kwaso-odporenej pozwala na wyprodukowanie wysokiej jakości alkoholu. Odpowiedni doprawiony ziołami, miodem czy owcami bimber może wprowadzić w zachwyt swoim smakiem nie jednego amatora mocnych trunków.